Newsy/kejsy

Wywiad z BABASIERZUCA, czyli wszyscy kochamy promocje. "Cały nasz profil jest przecież jedną wielką reklamą"

07.09.2020 Autor: Aleksandra Łukasiewicz
Udostępnij:
Wywiad z BABASIERZUCA, czyli wszyscy kochamy promocje. "Cały nasz profil jest przecież jedną wielką reklamą"
Czy można być influencerem, którego tożsamość pozostaje nieznana? Okazuje się, że tak i to z powodzeniem. Siostry Mia i Sara prowadzą popularny profil na Instagramie pod nazwą @BABASIERZUCA, gdzie wrzucają aktualne promocje w sklepach. Udało nam się porozmawiać z jedną z sióstr o tym skąd wziął się pomysł na stworzenie profilu, czym zajmują się na codzień oraz czy planują pokazać swoją twarz.

Konto @BABASIERZUCA jest bardzo ciekawym przypadkiem - nie do końca wiadomo, kto za nim stoi (poza tym, że są to siostry o imieniach Sara i Mia), a cały profil to w zasadzie jedna wielka reklama. Dziewczyny zajmują się wyszukiwaniem ciekawych okazji i promocji, oczywiście według własnego, subiektywnego klucza. Uzbierały w ten sposób naprawdę solidną publiczność - ponad 327 tys. obserwujących.

Siostry na swój profil wrzucają głównie promocje z sieciówkowych sklepów odzieżowych. Czasami są to też okazje kosmetyczne, a średnio raz na tydzień lub dwa prezentują też "prasówkę", gdzie informują jakie aktualnie gratisy są dodawane do gazet (a są czasami naprawdę ciekawe). Nigdzie przy tym nie pokazują swoich twarzy, co najwyżej dłonie lub sylwetkę.

Dlaczego ludzie chcą śledzić informacje reklamowe z własnej, nieprzymuszonej woli? Fenomen profilu polega na mocnym zindywidualizowaniu przekazu oraz nadania mu bardzo personalnego rysu. Wiecie, to coś w rodzaju bliskiej koleżanki, która zawsze wam poleci jakąś super promkę w sklepie.

Byliśmy bardzo ciekawi dziewczyn. Skąd wziął się ich profil na Instagramie? Czy social media to ich główna praca? Czy zamierzają kiedyś pokazać twarz? I czy łatwo codziennie chodzić do sklepów łowić kolejne promocje? Wszystkiego dowiecie się z poniższego wywiadu.



Zobacz też: Tymek Kasprzyk - wywiad. Nastoletni influencer o swojej popularności na TikToku i o życiu w Hiszpanii



Aleksandra Łukasiewicz: Skąd wziął się Wasz profil na Instagramie, jaka jest jego geneza? I skąd wzięła się Wasza nazwa - "babasierzuca"? Przyznam, że zapada w pamięć.

Sara @BABASIERZUCA: Sam pomysł na taki Instagram przyszedł bardzo szybko – w proponowanych zobaczyłam zdjęcie dziewczyny w sklepie, w tle charakterystyczne dla wyprzedaży czerwone metki i prezentowana na sobie kurtka. Okazało się, że to dziewczyna z Niemiec, prowadzi profil pokazujący ubrania ze sklepów i że takich profili na zachodzie jest więcej.



Czemu by nie stworzyć czegoś takiego w Polsce, w końcu uwielbiam chodzić po sklepach, zwłaszcza w trakcie wyprzedaży. I tak właśnie powstał od razu profil BABASIERZUCA. Nazwa również przyszła szybko, a jej całe zapadanie w pamięć wcale nie było planowane, szczerze mówiąc po pewnym czasie przestała mi się w ogóle podobać. Ja nawet nie planowałam, że to może się tak rozwinąć. To już na samym początku była pewnego rodzaju społeczność, wiele dziewczyn utożsamia się z taką babą i to bardzo fajne. BABASIERZUCA to nie trzy słowa tylko jedno

Czym zajmujecie się w życiu poza prowadzeniem profilu? Czy macie tzw. "normalną pracę"?

Może zdziwimy wiele osób, ale Instagram to nie jest nasza jedyna praca. W zeszłym roku skończyłam studia i podjęłam pracę w korporacji, notabene odzieżowej, w której zawsze planowałam i chciałam pracować. Nie wyobrażam sobie, aby moje życie nie było w pewien sposób związane z modą.

Mia ostatni rok spędziła w Stanach Zjednoczonych na programie Au Pair, była opiekunką do dzieci. Jej wyjazd był dla mnie trudny nie tylko ze względów prywatnych, wiedziałam również, że będzie jej na pewno mniej na profilu. Wraca ze Stanów za kilka dni i będzie rozpoczynała studia, planuje również znaleźć pracę.




Jak wygląda współpraca z markami w Waszym przypadku? Czy macie takie współprace? Wasz profil jest na pewno łakomym kąskiem dla marek chcących dotrzeć do większej rzeszy odbiorców.

Gdyby się nad tym chwilę zastanowić to cały nasz profil jest przecież jedną wielką reklamą – i to w większości nie sponsorowaną. Pierwsze współprace nie przyszły do nas szybko, nigdy w końcu nie byłyśmy też typowym profilem influencerskim. Od zawsze kierujemy się jednak pewnymi zasadami. Na pewno nie współpracujemy z firmami, których produkt nie pasuje do naszego profilu lub do którego mamy wątpliwości.

Nie powiemy, że coś uwielbiamy jeśli tak nie jest, ponieważ same nie chciałybyśmy usłyszeć takich słów. W tym wszystkim staramy się pomagać również takim markom lub firmom, których nie stać na zwykłą reklamę w sieci. Wszystko więc co pokazujemy u nas musi wpisywać się w pewne ramy, bez względu na to czy jest to współpraca czy nie.



Zobacz też: Zarobki influencerów cz. 1 - na czym w internecie zarabiają twórcy?



Myślałyście kiedyś, aby przestać być "anonimowe", na basie babasierzuca promować swoje prywatne profile? Bo zauważyłam, że na wszystkich zdjęciach np. z przymierzalni zasłaniacie twarz telefonem. 

Bycie anonimowymi wcale nie jest takie złe i szczerze mówiąc, bardzo nam się podoba. Zdajemy sobie sprawę, że istnieją osoby, które nie darzą nas sympatią, krytykują nasze działania, wybory lub zachowanie – wszystko oprócz wizerunku. Obawiamy się, że wraz z utratą anonimowości stracimy również poczucie pewnego komfortu w internecie. Wiemy, że upublicznienie wizerunku to bilet w jedną stronę.




O tyle o ile myślałyśmy jednak kiedyś o zaprzestaniu ukrywania się i pokazaniu co to za siostry stoją za profilem BABASIERZUCA, o tyle nigdy nie myślałyśmy o promowaniu swoich prywatnych profili. Już jedno konto zajmuje odpowiednio dużo czasu, tak więc nasze prywatne lekko pozostają w tyle. Jak do tej pory udało nam się pozostać anonimowe i prawdopodobnie prędko się to nie zmieni.

Wstawiacie posty informujące o okazjach niemal codziennie. Ciężko Wam to pogodzić z innymi zajęciami? Czy rzeczywiście chodzicie do sklepów codziennie, aby ciągle tworzyć content na profil?

Czasami bardzo trudno jest połączyć działania na profilu z życiem prywatnym i pracą zawodową. To na nim spędzamy co najmniej kilka godzin dziennie, siedem dni w tygodniu. Nawet jeśli nie jest to widoczne akurat „publicznie”, staramy się odpisywać na wiadomości obserwatorek czy szukać czegoś ciekawego w sklepie stacjonarnym lub internetowym.




Często materiały ze sklepów stacjonarnych zbieramy na zapas, tak aby móc stworzyć content w najbliższych dniach. Jednak wtedy gdy nie ma nas tam fizycznie, prawdopodobnie szukamy czegoś w sieci. Nasze babeczki również ogromnie nam w tym pomagają, same podsyłając informacje lub zdjęcia.

Jakie macie dalsze plany związane z profilem?

Planów rozwojowych jest zawsze mnóstwo, w tym momencie mamy na pewno kilka, ale nie będziemy ich jeszcze zdradzać. Każdy nowy krok i ingerencja w dotychczasowe działania będzie wymagać jeszcze większej ilości czasu jaki poświęcamy dla BABY. Musimy go najpierw znaleźć.

Ja przede wszystkim czekam na powrót Mii. Wiem, że przywiezie ze sobą swoją energię i chęć działania do dalszego rozwoju.

Kampanie:

Ta strona używa ciasteczek (plików cookies).