Ta strona używa ciasteczek (plików cookies). Dowiedz się więcej AKCEPTUJĘ

Wszystko o współpracy marek i liderów opinii.

12256652 421116604725357 1770687048 n

Kupuję Polskie Produkty - cz. 2

Profil Kupuję Polskie Produkty na BrandBuddies.

Jak myślisz, za co Twoi czytelnicy najbardziej cenią Twój blog?

Na blogu staram się pokazywać jak najwięcej nieznanych szerzej firm i ciekawych produktów – dotarcie do nich to czasem kwestia przypadku lub mojej intuicji, czasem kwestia czasochłonnego przeglądania Instagrama lub wykorzystywania innych kanałów. Myślę, że to właśnie za te „ciekawostki” moi czytelnicy lubią mój blog. Wiedziałaś, że mamy kosmetyki na bazie wody termalnej, takie „polskie Vichy”? Albo w stu procentach naturalne kosmetyki dla… zwierząt? Albo przepyszne miody z różnymi dodatkami, na przykład z chilli? Mogłabym tak długo wymieniać.
Dużą popularnością cieszą się także spisy producentów czy produktów, na przykład spis polskich producentów obuwia, kosmetyków, zabawek, proszków do prania, ekologicznych środków czystości. Planuję stworzyć kolejne zestawienia – na przykład polskich producentów mebli, torebek i galanterii, koszul, bielizny.

Wydaje mi się też, że wielotematyczność bloga – paradoksalnie – również jest dużym atutem. Nie ograniczam się do jednej czy dwóch kategorii, choć oczywiście są tematy, którym poświęcam więcej uwagi. Równie chętnie co nowości kosmetyczne, pokażę na blogu piwo z browaru rzemieślniczego.

Czy polskie marki chętnie się u Ciebie promują?

Myślę, że mogę odpowiedzieć, że coraz chętniej, niemniej najbardziej entuzjastycznie nastawione są marki, które dopiero debiutują na rynku. Brakuje mi odzewu ze strony znanych rodzimych marek, często o wieloletniej, niezwykle ciekawej historii. Dodatkowo wiele marek, szczególnie tych, które obecne są na rynku od wielu, wielu lat, praktycznie nie podejmuje działań marketingowych albo robi to w bardzo nieatrakcyjnej formie, nieprzystającej już do współczesnych czasów. Zresztą, wystarczy obejrzeć strony czy sklepy internetowe na przykład producentów chemii gospodarczej, by stwierdzić, że dla niektórych czas się zatrzymał. A szkoda, bo wielu z tych producentów ma naprawdę świetne produkty, które są naprawdę warte polecenia i które chętnie pomogłabym im „odkurzyć”.

Twoja pierwsza współpraca z marką? Jak ją zdobyłaś i na czym polegała?

Ojej, trudne pytanie – to było tak dawno (śmiech). Na początku dużo uwagi poświęcałam rękodziełu, i samodzielnie inicjowałam kontakt z dziewczynami, które szyły na przykład ubrania, torebki czy zabawki. Wraz z przyrostem fanów na Facebooku marki zaczęły się same do mnie zgłaszać. Pierwsza współpraca „z prawdziwego zdarzenia” (jak mi się wówczas wydawało), która zapadła mi w pamięć, to współpraca ze znaną marką Bialcon. Moim zadaniem było po prostu przygotowanie artykułu przedstawiającego tę markę. Pamiętam, że do marki Bialcon odezwałam się sama już w grudniu 2012 roku, nawet nie miesiąc po debiucie bloga. Na odpowiedź czekałam prawie trzy miesiące – osoby decyzyjne chciały zobaczyć, „na ile jestem zdeterminowana w prowadzeniu bloga” i jak będę rozwijać cały projekt.

Czy jest jakaś współpraca, którą wspominasz szczególnie miło?

Z wielką przyjemnością, od samego początku, pokazuję produkty dla dzieci. Pod koniec 2013 roku, gdy jeszcze nie byłam w ciąży, zwróciły się do mnie dwie siostry – Ania Stankiewicz i Joanna Piątkiewicz, założycielki marki Lullalove, z propozycją umieszczenia logo Kupuję Polskie Produkty na ich pierwszym produkcie – sensorycznej maskotce-termoforze MR B, która bardzo mi się spodobała. Oczywiście wyraziłam zgodę. Chyba mogę powiedzieć, że zaprzyjaźniłam się z Anią, choć nadal znamy się tylko wirtualnie. Na blogu pokazałam sporo produktów Lullalove, większość z nich towarzyszyła mojemu synowi w pierwszych miesiącach jego życia. Bardzo się ucieszyłam, gdy przy okazji wprowadzania do sprzedaży drewnianego autka ODA dziewczyny zaprosiły mojego synka do udziału w sesji zdjęciowej.

Jestem także bardzo dumna z trwającej już ponad półtora roku współpracy z Koszulove.com. Tę markę odzieży dla mam (i nie tylko), szytą oczywiście w Polsce, poznałam najpierw jako klientka, a konkretnie – jako mama karmiąca. Okazało się, że z odpowiadającą za PR marki Anią Matuszczak mieszkamy w tym samym mieście. Umówiłyśmy się na spotkanie, potem na kolejne… A efektem tych spotkań jest nie tylko kolejna cenna dla mnie z towarzyskiego punktu widzenia znajomość, ale i mój autorski wzór „Matka Polka” na sukienkach i bluzkach do karmienia oraz seria toreb (zaprojektowanych od początku do końca przez Anię) z nadrukami promującymi ideę patriotyzmu ekonomicznego. Przygotowałyśmy też ulotki dla klientów z podziękowaniem za zakup. Jak widać, Anie to fajne dziewczyny; sama mam na drugie imię Anna, więc może dlatego nadajemy na tych samych falach.

Z ostatniego czasu bardzo dobrze wspominam współpracę przy prezentacji Brastera, urządzenia stworzonego przez zespół polskich naukowców, umożliwiającego samodzielne badanie piersi w domu. Agencja odpowiedzialna na działania marketingowe wykazała się ogromnym profesjonalizmem, z którym wcześniej się nie spotkałam. Mam nadzieję, że tak udanych współprac jeszcze wiele przede mną. Jest wiele firm, z którymi chciałabym nawiązać kontakt.

A czy zawsze jest tak różowo? Zdarzały Ci się problemy w kontakcie z markami?

Tak – jak to bywa w kontaktach międzyludzkich. Nie każda współpraca dochodzi do skutku, nie każdą się miło wspomina. Bardzo często odzywam się do wybranych producentów z prośbą o podanie dodatkowych informacji o samej firmie czy o interesującym mnie produkcie, albo z prośbą o dosłanie lepszej jakości zdjęć produktów – i w bardzo wielu przypadkach nie dostaję odpowiedzi w ogóle lub dostaję ją po kilku miesiącach. Bywa, że do marek piszę z pozycji konsumenta i również nie dostaję odpowiedzi, co uważam za strzał w stopę – w dzisiejszych czasach marki muszą być blisko swoich klientów, jeśli chcą, by zostali oni z nimi na dłużej, na tym przecież im zależy.

Problemem jest także podejście wielu rodzimych marek do współpracy z blogerami – niestety muszą się one jeszcze wiele nauczyć. Czego na przykład? Choćby tego, że obecnie prowadzenie bloga i kanałów w social media to po prostu praca (nierzadko naprawdę bardzo absorbująca), za którą bloger powinien otrzymać wynagrodzenie, które pozwoli mu nie tylko w spokoju utrzymać siebie, rodzinę, ale i dalej rozwijać bloga (a przynajmniej opłacić hosting). Czego jeszcze? Tego, że reklama na blogu ma nawet większą wartość od reklamy prasowej, telewizyjnej czy radiowej – jednak w przypadku reklamy w tradycyjnych mediach nikogo nie oburza konieczność uiszczenia za nią opłaty. Odkąd prowadzenie projektu Kupuję Polskie Produkty zaczęło pod względem poświęconego czasu przypominać pracę etatową – czasem z nadgodzinami – zaczęłam ten czas po prostu wyceniać, co czasem spotyka się właśnie ze zdziwieniem czy z oburzeniem osób reprezentujących daną firmę.

Spotykam się także z trochę irracjonalnymi założeniami, jeśli chodzi o cel współpracy. Bywa, że producent wraca do mnie po jakimś czasie z informacją, że choć faktycznie widzi ruch z mojego bloga na swojej stronie, do której zazwyczaj umieszczam link, to nie przekłada się on na konwersje. W takich momentach nie zawsze mam siłę czy chęć, by tłumaczyć, że równie ważny jest efekt wizerunkowy, że konwersje mogą mieć różne źródła czy że decyzja zakupowa zawsze pozostaje po stronie mojego czytelnika – a na jego decyzję wpływa bardzo wiele czynników, jak choćby prezentacja produkty w sklepie internetowym producenta. Obecność na moim blogu nie gwarantuje, że nagle posypią się zamówienia – daję jednak producentowi szansę na pokazanie się w miejscu, które odwiedzają nie przypadkowe osoby, ale wyłącznie te zainteresowane daną kategorią produktów. Chciałabym, żeby polskie marki bardziej doceniały potencjał tkwiący w blogach i traktowały ich twórców poważnie. Ten brak powagi czy profesjonalizmu widzę też nierzadko w samej korespondencji. Wiele marek wstępnie zainteresowanych współpracą po przedstawieniu warunków z mej strony zrywa kontakt bez jakiegokolwiek wytłumaczenia – a mnie wystarczyłaby po prostu krótka informacja typu „Dziękujmy, ale jednak na ten moment nie podejmiemy z panią współpracy”.

Dziękuję za wywiad!

Marika