Ta strona używa ciasteczek (plików cookies). Dowiedz się więcej AKCEPTUJĘ

Wszystko o współpracy marek i liderów opinii.

12237354 557987201024533 1600405531 n

Kupuję Polskie Produkty - cz. 1

Profil Kupuję Polskie Produkty na BrandBuddies.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z blogowaniem? To był impuls czy planowana decyzja?

Patrząc na to, jak dziś podchodzi się do blogowania, była to całkowicie spontaniczna decyzja, czego z perspektywy czasu bardzo żałuję. Do blogowania przystąpiłam bez jakiegokolwiek planu, bez strategii rozwoju, bez przygotowanych tekstów na tak zwane pierwsze tygodnie, bez jakiejkolwiek wiedzy z dziedziny marketingu, budowy marki osobistej i tak dalej. Nawet nie czytałam innych blogów; wiedziałam jedynie, że blog to odpowiednie medium do dzielenia się swoimi pasjami czy zainteresowaniami. Można powiedzieć, że byłam całkowicie nieprzygotowana do prowadzenia bloga – wciąż mam wrażenie, że jestem ostatnią osobą, która powinna to robić (śmiech).
 
Blog Kupuję Polskie Produkty wystartował 15 listopada 2012 roku, niedługo po moich 24. urodzinach, po ślubie i obronie pracy magisterskiej (o wierszach mistycznych Juliusza Słowackiego). Miałam wtedy bardzo dużo wolnego czasu – poszukiwałam pracy. Brak zajęcia po pięciu latach studiów dość mocno mi doskwierał. Prowadzenie bloga (choć trudno tak nieregularne pisanie, które wtedy uprawiałam, nazwać „prowadzeniem bloga” – nie wiedziałam, jak ważna jest systematyczność) było świetną odskocznią od problemów i braku odzewu na wysyłane CV. Nie sądziłam, że projekt Kupuję Polskie Produkty znajdzie tak liczne grono odbiorców i że będę go kontynuować przez kolejne lata. Zainteresowanie blogiem trochę mnie zaskoczyło – i zaskakuje do tej pory. Dostaję bardzo pozytywny feedback od moich czytelników, który mnie motywuje do dalszego rozwoju, ale i nieco onieśmiela.

Skąd wziął się pomysł na tematykę bloga?

Na początku, jeśli dobrze pamiętam, było … pranie i zmywanie. A właściwie proszek do prania i płyn do zmywania rodzimych producentów, których używało się w domu mojego męża. Mąż przekonał mnie do zastąpienia kupowanych dotychczas przeze mnie zagranicznych produktów właśnie tymi made in Poland – argumentował, że skoro są równie dobre, co zagraniczne, to dlaczego wspieramy obce gospodarki, a nie naszą. Oczywiście podał mi sporo korzyści płynących z wyboru polskich produktów. Postanowiliśmy, że będziemy kupować więcej rodzimych produktów: żywności, odzieży, kosmetyków, chemii gospodarczej, obuwia… Ich wyszukiwanie na sklepowych półkach zaczęło nam sprawiać po prostu frajdę – natrafialiśmy na produkty, których wcześniej nie znaliśmy, i których nie znali nasi krewni czy znajomi. Poznawaliśmy kolejne polskie marki, kolejne produkty. I wtedy, w listopadzie 2012 roku, pomyślałam sobie, że fajnie byłoby stworzyć miejsce, w którym osoby takie jak my, czyli zainteresowane na przykład polskimi producentami obuwia, mogłyby znaleźć o nich informacje. Jednocześnie chciałam stworzyć miejsce, w którym ja mogłabym polecać sprawdzone przez nas produkty i dzielić się zakupowymi odkryciami. Takiego miejsca wówczas w Internecie nie było, a ja miałam przecież sporo wolnego czasu, który mogłam poświęcić na pisanie (co ciekawe, niedługo potem znalazłam pracę – prowadzenie bloga okazało się dużym atutem podczas rozmowy kwalifikacyjnej). Pięć lat temu o patriotyzmie konsumenckim praktycznie się nie mówiło, przynajmniej nie na tak szeroką skalę jak obecnie. Obecnie trwa coś takiego, co można by określić mianem „mody na polskie produkty i na polskość”. Myślę, że po części rozwój inicjatyw promujących polskie firmy i zakup produktów rodzimych marek jest moją zasługą, jakkolwiek nieskromnie by to zabrzmiało. Sporo z tych inicjatyw niestety umiera śmiercią naturalną, ponieważ ich autorom brakuje zaangażowania lub czasu, czasem też profesjonalizmu i biznesowego podejścia do tematu (by coś mogło się rozwijać, potrzebne są pieniądze). Kupuję Polskie Produkty wciąż „żyje”, jego formuła jeszcze się nie wyczerpała – mam nadzieję, że tak będzie jeszcze długo.
 
Oczywiście nie namawiam do bezkrytycznego kupowania towarów wyłącznie ze względu na miejsce ich produkcji czy ze względu na stojący za marką polski kapitał. Staram się pokazywać jak najwięcej różnych produktów rodzimych producentów, pozostawiając decyzję o ich zakupie czytelnikom. Jeśli ktoś szuka na przykład polskiej pasty do mycia zębów albo kawy z rodzimej palarni, to na moim blogu znajdzie o nich informacje.
 
Wyobraź sobie, że ja już nie potrafię normalnie zrobić zakupów w sklepie (śmiech). Za dużo się rozglądam po półkach. Zawsze coś nowego mi wpadnie w oko, zawsze znajdę jakąś nową dla mnie markę.

A w jaki sposób szukasz polskich marek? Podzielisz się swoimi tajnymi sposobami?

Kopalnią polskich marek i polskich produktów stał się dla mnie Instagram – i cieszę się, że ten kanał coraz więcej rodzimych firm traktuje poważnie, czyli jako równorzędne narzędzie marketingowe. Polskie firmy coraz częściej stosują hasztagi, na które zwracam uwagę, takie jak #produktpolski #wyprodukowanowpolsce #polskamarka #madeinpoland i tym podobne.
 
Z pomocą przychodzą mi też narzędzia do monitorowania mediów, blogi parentingowe, lifestylowe, urodowe, internetowe sklepy z wyłącznie polskim asortymentem i oczywiście wyszukiwarka Google. Poza siecią naturalnym miejscem, w którym szukam polskich marek, są po prostu przeróżne sklepy, stoiska, stragany, targi. Czekam także na kontakt ze strony producentów – wiele firm samodzielnie się do mnie zgłasza. Moi czytelnicy również podsyłają mi informacje o kolejnych polskich produktach.

Stale rozwijasz swojego bloga i wprowadzasz nowe serie (jak np. produkt miesiąca). Jak dużo czasu poświęcasz na jego prowadzenie?

Od kilku miesięcy staram się na prowadzenie bloga poświęcać – regularnie! – cztery godziny dziennie (poza weekendami), czyli niestety zdecydowanie, zdecydowanie za mało (śmiech). Jestem mamą absorbującego dwuipółlatka i gdyby nie pomoc dziadków oraz wsparcie męża, pewnie już dawno porzuciłabym prowadzenie bloga. Wiem, że wielu blogerom macierzyństwo czy rodzicielstwo nie przeszkadza w rozwijaniu swojego miejsca w Internecie, ale ja potrzebuję skupienia i spokoju. Mój notes pełen jest pomysłów, które wciąż czekają na realizację – właśnie z powodu braku czasu. Marzy mi się sprofesjonalizowanie bloga i ośmiogodzinny dzień pracy, bo przecież blogowanie w dzisiejszych czasach to już pełnoetatowe zajęcie  – może dzięki przedszkolu te marzenia się spełnią.

Porównując Twoją początkową twórczość z tą obecną - co się zmieniło? Chętnie dowiem się też co zmieni się w przyszłości, o ile możesz podzielić się swoimi planami :).

Prawdę mówiąc – co chwilę coś się zmienia. Zainteresowanie blogiem w tym momencie jest tak duże, że muszę w końcu opracować jakiś spójny plan działania, ponieważ cały czas działam dość chaotycznie. Dziś osoba prowadząca blog to influencer – ja ciągle pozostaję niejako w cieniu produktów i marek, które przedstawiam, nie uprawiam też blogowej publicystyki; część czytelników pewnie nawet nie wie, jak mam na imię (o ile nie zajrzeli do zakładki „Kontakt”). Chcę bardziej pokazać siebie i swoją rodzinę w całym projekcie – w końcu otaczają nas polskie produkty. Nie wiem, na ile uda mi się odsłonić, ponieważ jestem dość nieśmiałą osobą bez tego przysłowiowego parcia na szkło, ale spróbuję dać się lepiej poznać.
 
Był czas, że w opracowywaniu tematów pomagał mi mąż, stąd w wielu wpisach zauważalna forma „my”, przez co blog jest często mylony z portalem, za którym stoi jakaś tajemnicza redakcja. Teraz chcę to „my” zamienić na mocne „ja”, choć oczywiście nadal będę czerpać z wiedzy czy pomysłów Tomasza.
 
Chciałabym też więcej uwagi poświęcać produktom dla rodziców i dzieci, ponieważ rodzicielstwo to już moja nieodłączna część życia – cieszyłabym się, gdyby Kupuję Polskie Produkty czytało więcej młodych mam, ponieważ na rynku działają naprawdę fenomenalne rodzime firmy z branży artykułów dziecięcych.
 
Wiele osób namawia mnie na rozpoczęcie przygody z YouTubem, ale chyba jeszcze nie jestem gotowa na opuszczenie swojej strefy komfortu (śmiech). Aha, zapomniałabym! Pracuję nad zmianą layoutu bloga, obecny szablon nieco trąci myszką i ma swoje ograniczenia. W tym roku chciałabym jeszcze wygospodarować trochę czasu na naukę fotografii, żeby móc uatrakcyjnić treści samodzielnie wykonanymi zdjęciami.

...

To jeszcze nie koniec! Niedługo pojawi się druga część wywiadu z Justyną, poświęcona w dużym stopniu współpracy z markami. Jest na co czekać!

Marika